Witam :)
Choroba mnie rozłożyła buuu...
A wczoraj wieczorem z Weroniczką szyłam misie:)
Jeszcze trochę muszę nabrać wprawy w tych misiach,
bo jakiś trochę koślawy jest hi,hi...
I Misiu szyty własnoręcznie przez Weroniczkę (5lat)
To jest jej pierwsza rzecz uszyta :)
i jak ładnie jej wyszedł ten misiu, prawda ? :)
Jestem z niej dumna :))
Misia nazwała Tosia :)
Mój miś nie ma jeszcze imienia, może podpowiecie jak go nazwać? :)
***
Teraz Nika tylko chodzi za mną i mówi
mamo chodź szyć misie, no chodź ...
tak się jej spodobało :)
A ja dziś wstałam chora i nie mam siły na nic ;)
Ale czego się nie robi dla kochanych dzieci :)
Więc dziś też powstaną jakieś misie :)
Miłego dnia :)
Śliczne miśki i matrioszka z poprzedniego postu =)
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiego powrotu do zdrowia i do sił. Misiaczki są słodkie, mają swój miniowy urok.
OdpowiedzUsuńFajny misio. Dużo zdrówka życzę :)
OdpowiedzUsuńAguś dużo zdrówka dla Was :).
OdpowiedzUsuńA brązowy misio już ma imię :D. Nazwałam go Płaszczak hihi :).
Weroniczka bardzo zdolna... Brawa dla niej...:)
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia życzę...
Zakochałam się w brązowym misiaczku :) taki piernikowy jest i słodki...
OdpowiedzUsuń