

Jak na mojego pierwszego króliczka to wygląda całkiem, całkiem...hi,hi...
Ma troszkę za kanciaty pyszczek, ale to wina materiału... no i moja też ;) ... nie zauważyłam że materiał ten posiada w sobie klej i przy prasowaniu skleił mi się cały motyw do siebie i tylko tak udało mi się uratować moją "nieuwagę".... ale i tak jestem z niego dumna :)) Na błędach człowiek się uczy ;) Dziwiłam się dlaczego lewa strona materiału jest taka szorstka ;)...no to już wiem :)...
Następne może będą mniej kanciate hi,hi...
Tego uszyłam sobie do mojej kuchni, ale Nika zamówiła już sobie też takiego:)... tylko muszę wybrać się do tekstylnego po wypełnienie jakieś czyli watolinę czy coś w tym stylu , nie lubię wypychać watą bo nie można potem tego uprać ;)
Zmykam na kawkę i życzę miłego dnia :)))
Króliczek jest cuuuudowny! Już go oglądałam, nawet chciałam zarać, ale broniła jak niepodległości :)
OdpowiedzUsuńNo świetny królik. A jakie ma ciuchy obłędne:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję :))
OdpowiedzUsuńśliczny królik a i materiał znajomy ;)
OdpowiedzUsuńJustyna
Agusiu naprawde sliczny Ci wyszed ten króliczek:) Masz wielki talent:D Jak zwykle jestem pod wrażeniem:D Buziaki
OdpowiedzUsuńKróliczek wyszedł cudownie!!! Jest rewelacyjny i jakie ma ciuszki kapitalne!!!
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś też sobie takiego uszyję...
ależ on fajniutki:)
OdpowiedzUsuń